CZY DRZEWA SĄ NAJWAŻNIEJSZE W MIEŚCIE?

Posiadamy ciało. Z tego powodu możemy oddziaływać na przestrzeń publiczną i przekształcać ją według własnego uznania – zgodnie z założeniami planów, które stanowią odpowiedź na indywidualne lub społeczne potrzeby czy aspiracje. To czyni urbanistykę możliwą.

Jesteśmy ciałem. Z całym ekosystemem miejskim jesteśmy więc złączeni jako jego integralny element – każda zmiana w jego obrębie oddziałuje na nas zwrotnie, nie raz bardzo intensywnie. To sprawia, że urbanistyka jest ważna.

Istotnymi składnikami środowiska miejskiego są drzewa. Ich obecność wpływa na jakość naszego funkcjonowania w mieście, a czasami przesądza o możliwości jego użytkowania. Tak dzieje się, gdy temperatura powietrza zagraża naszej egzystencji.

O roślinach – i w ogóle o całej biosferze – możemy pisać również w sposób inny niż antropocentryczny. Jednak nawet przyjęcie takiego oczywistego stanowiska uświadamia nam, że warto o drzewa dbać. Co to znaczy w przypadku urbanistyki?

W trakcie tworzenia wizji nowego zagospodarowania przestrzeni publicznej należy wybierać takie rozwiązania, które w mniejszym stopniu wpływają na te piękne rośliny – nie prowadzą do ich eliminacji lub pogorszenia warunków wegetacyjnych.

Podczas wyznaczania przebiegu ulicy, wytyczania placu lub ich przebudowy powinniśmy przygotowywać kilka pomysłów, poddawać je ocenie z punktu widzenia skutków botanicznych i na tej podstawie wybierać najlepszą koncepcję. Tyle podpowiada nam inżynieria.

Może się jednak zdarzyć i tak, że staniemy przed dylematem, którego nie jesteśmy w stanie obejść za pomocą planu alternatywnego – na przykład: zachować rośliny, a może poszerzyć chodnik, skoro nie możemy zrobić jednego i drugiego. Drzewa oczywiście będzie można przenieść w inne miejsce albo wykonać nasadzenia zastępcze – nauczyliśmy się przecież traktować miasto jako system. Podjęcie działań bilansujących nie zmieni jednak tego, że rośliny znikną z terenu, którym się w danym momencie zajmujemy.

Przestrzeń publiczna jest zawsze skończona i nie rozciągnie się tylko dlatego, że hołdujemy ideom ekologicznym. Z tego powodu urbanistyka nie jest działalnością wyłącznie techniczną, ale również polityczną – w procesie planowania przestrzennego wspólnota miejska ujawnia sobie swoje wartości i je negocjuje, a przez to decyduje, co będzie dla niej najważniejsze.

Nie można przecież powiedzieć, że wszystko jest tak samo ważne. Bezzasadne jest również stwierdzenie, że coś jest nadrzędne, zanim się tego nie wyłoni w procesie.

Oczywiście, w społeczności miejskiej jest wiele grup ortodoksyjnych, które bronią jednostronnej wizji rozwoju. Dla niektórych osób uniwersalną wartość mają ich poglądy na zieleń, dla innych – na estetykę, transport czy ekonomię. Nie ma w tym niczego niezwykłego i złego: dogmatyczne myślenie urbanistyczne jest naturalne, gdyż ważnym aspektem bycia ciałem jest posiadanie emocji i emocjonalne reagowanie na otaczający nas świat. Co więcej, dziś już wiemy, że taki stan jest wartościowy, gdyż stanowi treść polityki.

Urbanistyka nie może jednak zatrzymać się na uznaniu prawomocności rozwiązań ortodoksyjnych. Musi je przezwyciężyć na drodze rozpoznania i przemyślenia różnych postulatów, a także ich uwzględnienia w takim stopniu, w jakim pasują do większej, wydyskutowanej narracji. Żadne z żądań nie może być przy tym wprowadzone w życie w pełni. Wynikiem planowania jest pewna równowaga, którą niektórzy określają jako kompromis (moim zdaniem to zły termin, ale nie ma tu miejsca na rozważania na ten temat).

Efektem procesu może być propozycja zachowania drzew i tak pewnie będzie się działo w większości przypadków – teraz wszak ten aspekt kształtowania przestrzeni publicznej jest dla ludzi priorytetem. Zawsze należy jednak brać pod uwagę wycinkę jako realną alternatywę wynikającą z pierwszeństwa innych rozwiązań przestrzennych.

Fundamentalne jest negocjowanie pomysłów, a nie jego wynik. Jeżeli uznamy bezwzględny prymat obecności drzew nad możliwością spierania się na ich temat, to urbanistyce odbierzemy doniosłe znaczenie. Zdegradujemy tę dziedzinę do inżynierskiego tłumaczenia praw ogólnych na indywidualne sytuacje.

Jedna odpowiedź do “CZY DRZEWA SĄ NAJWAŻNIEJSZE W MIEŚCIE?”

  1. Myśl jak się wydaję zbyt daleko posunięta. Dziwnym jest przywiązywanie drzew (jako takich i jedynych roślin miejskich) do urbanistyki (dziedziny realnej nauki i stosowania). Równie dobrze można by rzec, że urbanistyka ulegnie zniszczeniu jeżeli zrezygnujemy z wiaduktów. Czy aspekt kształtowania przestrzeni publicznej uwzględniającej drzewa jest modą (czyś przemijającym)? Jedno i drugie brzmi fałszywie; tak jak stwierdzenie, że negocjowanie jest fundamentalne, a wynik (tej negocjacji) jest be i nie ma żadnego znaczenia.
    Autor zapewne miał na myśli zupełnie inny przekaz niż to wynika z treści.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *