LEKTURY | ŻYWA HISTORIA ARCHITEKTURY

Historia architektury to dyscyplina o rozwiniętej specjalizacji i szeroko zakrojonym programie badawczym, w której wykorzystuje się precyzyjne narzędzia analityczne do rozwoju i tak już obszernej wiedzy dziedzinowej. Wprowadzony na jej gruncie sposób patrzenia na przestrzeń zaprojektowaną – jako przedmiot sam w sobie lub fenomen osadzony w kontekście swojego powstania – oddala ją jednak od doświadczenia potocznego. To w efekcie pozbawia rozumności obie sfery: abstrakcyjne rozważania akademickie tracą sens wypływający ze świata codziennego, w którym wszystkie budowle są realizowane w wyniku określonego układu interesów, ale potem trwają tylko dzięki temu, że odpowiadają na nowe potrzeby, i nie pobudzają przez to dłużej do własnych poszukiwań człowieka starającego się w sposób świadomy obcować z dziedzictwem materialnym. Ostatecznie skazuje go to na osuwanie się w subiektywizm i równie pusty estetyzm. Najlepiej możemy się o tym przekonać, gdy bezrefleksyjnie przeglądamy liczne wizualne blogi i strony ze zdjęciami pozbawionymi jakichkolwiek komentarzy lub słuchamy ludzi opowiadających niedorzeczności o swoich odczuciach i stanach wewnętrznych. W takich sytuacjach nasze przeżycia estetyczne pozostają w formie zalążkowej i nie mogą znaleźć swojej intelektualnej kontynuacji.

Nie istnieje jednak coś takiego jak skrajnie zindywidualizowane doświadczenie w spotkaniu ze środowiskiem miejskim, w tym właśnie z architekturą, ponieważ taki proces zawsze wyrasta z języka, a przez to i z kultury, w której funkcjonujemy. Dobrze, że pojawiają się ludzie dbający o to, żeby nie została ona wydrenowana – jak Anna Syska, której przewodnik po powojennej architekturze modernistycznej na Górnym Śląsku właśnie ukazał się nakładem Narodowego Instytutu Architektury i Urbanistyki. Biorę tę książkę do ręki, myślę o sposobie pracy autorki i jej dziecięcej radości z odkrywania urody i znaczenia obiektów, które opisuje. Przypominam sobie wówczas słowa Krystyny Wilkoszewskiej pytającej w trakcie jednego z seminariów magisterskich nas, studentów przygotowujących swoje prace z filozofii współczesnej i zainteresowanych bardziej transgresyjnymi eksperymentami Stelarca z własnym ciałem podłączonym do komputera oraz gejowskimi orgiami seksualnymi Michela Foucaulta niż nużącymi i suchymi rozważaniami pojęciowymi na ich temat, czy filozofia uprawiana w murach uniwersytetu to wciąż filozofia żywa, czy już tylko filozofologia, nauka o filozofii. Nie żądała wówczas odpowiedzi, wyłącznie zachęcała do przekraczania reżymu wyznaczonego przez procedury uczelniane.

Z wielką nadzieją odkrywam nieakademicką historię architektury, którą swoim wirtualnym piórem tworzy Anna Syska. Ufam, że jej książka nada sens moim kolejnym spotkaniom z budynkami w najbliższym otoczeniu, czego i Wam życzę.